NASI WSPÓŁPRACOWNICY

Żaden misjonarz nie jest sam, bo gdy jest sam, to jest mu bardzo ciężko.
To nie tylko jego misja, to jest NASZA MISJA, Dla Świata

Wspieramy naszych misjonarzy na całym świecie, w walce o lepsze jutro ich podopiecznych.
Ty również możesz nam w tym pomóc!

Siostra Iwona Korniluk

ze Zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi pracuje na Madagaskarze w małej miejscowości Berevo w prowincji Morondava. Jej misja trwa już ponad 15 lat. Poświęciła swoje życie, aby pomagać lokalnej społeczności.

W swojej pracy każdego dnia styka się z ogromną biedą. Głównym problemem miejscowej ludności jest brak wody zdatnej do picia, głód oraz nieprzewidywalny klimat, który z każdym rokiem zmienia się wskutek masowej wycinki drzew na Madagaskarze.

Na rzece, przy której położone jest Berevo, prowadzone jest masowe odławianie ryb, które sprzedawane są następnie do dużych miast w regionie. To działanie pozbawia miejscową ludność głównego źródła pożywienia. Są okresy, w których jedynym posiłkiem miejscowych jest kukurydza.

Siostry ze Zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi poszukują nowych upraw, które byłyby możliwe w miejscowym gorącym klimacie. Ponadto budują szkołę, a w okresach głodu dokarmiają dzieci.

Ojciec Alojzy Chrószcz OMI

misjonarz Oblat Maryi Niepokalanej. Pracuje na misjach już od 43 lat. Niestrudzenie buduje przedszkola, szkoły i ujęcia wody. Pomaga chorym i samotnym.

Najbardziej Ojcu Alojzemu zależy na dzieciach oraz osobach starszych – samotnych ludziach, którzy dożywają swoich dni w wielkiej nędzy. W Kamerunie nie istnieje system ubezpieczeń społecznych, dlatego ludność w podeszłym wieku może liczyć jedynie na swoją rodzinę. Jeśli jej nie posiada, popada w coraz większe ubóstwo.

Ojciec Alojzy mobilizuje całą społeczność do pomocy takiej osobie. Zapewnia schronienie, pożywienie, organizuje operacje zaćmy, która w Afryce dotyka znaczną część populacji po 60 roku życia.
o. Alojzy Chrószcz-min
Zofia Figiel

Siostra Zofia Figiel

jest pielęgniarką. Na misjach pracuje od wielu lat. Od ponad dekady zajmuje się głównie niedożywionymi dziećmi w Togo. O swojej pracy na misjach Siostra opowiada tak:

„Pan Bóg obdarzył mnie wielką łaską adaptacji i kochania ludzi wśród których się znajduję. To jednak trudna misja – niemoc wobec wielu sytuacji, bezradność wobec cierpienia – to bardzo wyczerpuje psychicznie. Czasem jedyna rzecz, którą można ofiarować naszym pacjentom to walka z bólem. Najtrudniejsza jest nasza bezradność wobec chorych, gdy nic nie można zrobić, bo nie ma już żadnych środków.”

„Jak mówią słowa piosenki “Warto samego siebie dać, jak bukiet kwiatów”, bo oprócz smutków, jest też wiele radości. Dziecko uratowane z ciężkiej malarii. Ci, którzy nie mogli się uczyć, a teraz sami kończą studia. To jest piękne, że dobro się mnoży! To, że teraz sami pomagają tym, którzy nie mają środków do życia.”

„Codziennie widzi się radość ludzi, którzy cieszą się, że żyją, że odnajdują nadzieję. Wdzięczność tych ludzi jeszcze bardziej pobudza do oddania się “jak bukiet kwiatów.”

Izabela Cywa

misjonarka świecka. Od 2012 roku pracuje w Republice Środkowoafrykańskiej. Ukończyła Politologię na Uniwersytecie Rzeszowskim, Zarządzanie na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Administrację rządową na Uniwersytecie Warszawskim. Przez lata pracowała w administracji polskiego szpitala w Bagandou w Republice Środkowoafrykańskiej prowadzonym przez Diecezję Tarnowską, a następnie jako jego dyrektor.

Od 2017 roku prowadziła projekt Etude de base w prefekturze Mambere-Kadei,  dzięki któremu wybudowano już ponad 250 studni. Od roku 2020 współpracuje ze środkowoafrykańską organizacją pozarządową I3D i zajmuje się pomocą merytoryczną oraz materialną dla służby zdrowia i szkół w Republice Środkowoafrykańskiej. Pomocy humanitarnej oddała całe swoje serce.
Izabela Cywa
Monika Jamer - dla świata pkt 8

Monika Jamer

świecka misjonarka kombonianka, pracuje na misji w Mongoumbie w ogarniętej wojną domową Republice Środkowoafrykańskiej. O swojej pracy mówi tak:

„Z wyksztalcenia jestem fizjoterapeutką, na misji jestem odpowiedzialna za ośrodek zdrowia i rehabilitacji. Jako osoba świecka staram się głosić Ewangelię swoim życiem. To niezwykle piękne doświadczenie kiedy stwierdzam, zaskakując samą siebie, jakim mogę być człowiekiem kiedy zaufam Panu Bogu i pozwolę Mu się prowadzić przez życie. Kiedy już podjęłam ostateczną decyzję poczułam ogromny pokój w sercu, pewność i słuszność decyzji.

A dzisiaj, będąc już na misji, każdego dnia się w tym utwierdzam. Co więcej, pomimo różnych przeciwności dnia codziennego jestem bardzo szczęśliwa. Trzeba tylko się odważyć zrobić krok w przeciwną stronę, niż tę, którą nam dyktuje dzisiejszy świat. Czy warto? Ja mówię zdecydowanie tak.”